środa, 29 lipca 2015

Ulubieńcy Lipca by Bella

Zbliża się koniec miesiąca, więc przyszła pora na ulubieńców Lipca :)

Wyjątkowo są to, aż trzy produkty! Stało się tak, ponieważ wszystkie trzy rzeczy kupiłam pod koniec czerwca i przepadłam. Używam ich namiętnie i są naprawdę świetne!
Zacznę od bibułek matujących od Essence. W opakowaniu znajduje się 50 bibułek. Do niedawna uważałam je za zbędny gadżet, jednak gdy tylko je kopiłam zrozumiałam ich fenomen. W upalne dni nie ważne jak drogich i świetnych kosmetyków nie użyje i tak po mniej więcej 5 godzinach zaczynam się świecić. Wtedy jedna taka bibułka załatwia cala sprawę. Wystarczy przykładać ją w miejsca gdzie się świecimy a na niej zostaje całe sebum.
Matujący fluid z Sun Ozon jest odkryciem lata. O tym, że jestem blada i bardzo mi z tym dobrze wie każdy kto mnie zna. Chronię się przed słońcem na każdy możliwy sposób, więc nikogo nie zdziwi że szczególnie dbam o to by na mojej twarzy gościły wysokie filtry. Ten fluid zawiera w sobie SPF 50. Absolutnie nie bieli. Bardzo szybko się wchłania praktycznie w 100% - nie zawsze. Zależy to przede wszystkim od tego jak dużo go nałożę. Nie mam żadnego problemu z nałożeniem makijażu na ten filtr. Efekt matu nie jest jakiś nie wiadomo jak silny, jednak w ogóle tego nie oczekiwałam. Chodziło mi jedynie o dobry, niedrogi filtr do twarzy, który nie będzie mi rolował podkładu. Mam skórę bardzo wrażliwą i przesuszoną. Ten produkt nic złego z nią nie zrobił, nie wysuszył - zupełnie tak jakbym go nie nakładała. Filtr jest silny - ja się póki co nie opaliłam w ogóle i wiem, że to jego zasługa, bo nim zaczęłam go używać już mnie słonko złapało. Naprawdę polecam!
Pędzel do konturowania Kavai o numerze 21. Hicior nad hiciorami. Jest to taki ogromny puchacz, który świetnie się sprawdza do takiego szybkiego konturowania. świetnie blenduje od razu bronzer, idealnie wchodzi pod kości policzkowe. Absolutnie nie ma mowy o jakichkolwiek plamach, wszystko jest delikatną chmurką, czyli dokładnie tym o co nam chodzi. Gdy mam ochotę na takie naprawdę ostre podkreślenie kości policzkowych to najpierw nakładam jaśniejszy bronzer właśnie tym pędzlem, a następnie małym precyzyjnym pędzlem do konturowania nakładam ciemniejszy produkt jedynie pod kości policzkowe w naprawdę niewielkiej ilości i delikatnie rozcieram. Efekt jest świetny i trójwymiarowy. Sam pędzel świetnie leży w dłoni, jest niesamowicie miękki i równiutko ścięty. Włosie w ogóle nie wypada, nie "rozciapierza" się, schnie dość szybko. Najlepszy !    
 
  To już wszyscy moi ulubieńcy miesiąca. Co Wy o nich sądzicie? Co Was urzekło w tym miesiącu ?
Bella

poniedziałek, 27 lipca 2015

Niedziela dla włosów by Bella

Hej dziś post z moją Niedzielą Dla Włosów :)
Standardowo zaczęłam od naolejowania włosów. W skalp wtarłam olej Green Pharmacy z ekstraktem z czerwonej papryki, zaś na długość nałożyłam kokosowy olej z Vatiki. I tak poszłam spać.
W niedzielę gdy się obudziłam na moich włosach nie było już śladu oleju, więc rozcieńczyłam z wodą glicerynę i nałożyłam od ucha w dół, a na to nałożyłam krem z Isany. Miałam to na głowie jeszcze jakieś 30 minut i zmyłam
Umyłam włosy balsamem myjącym z Sylveco,a następnie nałożyłam maskę Omega z Kallosa na około 20 minut i spłukałam chłodną wodą.
Końce zabezpieczyłam tym o to duetem. Pierw olejkiem z Mariona, a później serum z Garniera. Włosy schły naturalnie.

A o to efekty:
Włosy były/ są miękkie i sprężyste. Ładnie się układały, a i puch był minimalny jak na możliwości moich włosów. Nawilżenie było dość mocno wyczuwalne, co zapewne jest sprawą gliceryny, która działa niesamowicie na moje suche kręcone włosięta. 

A jak poszła wasza niedzielna pielęgnacja włosów?
Bella

sobota, 25 lipca 2015

Rimmel Salon Pro Kate by Bella

Jako, że mamy wakacje wreszcie mogę sobie malować paznokcie kolorowymi lakierami. W mojej szkole obowiązywał absolutny zakaz malowania paznokci, więc tym bardziej doceniam teraz to że mogę :)
Dziś na świecznik idzie lakier z firmy Rimmel Salon Pro z serii Kate w kolorze 227 New Romantic
Jest to lakier, który moim zdaniem świetnie się sprawdzi do French'a. Na zdjęciu widzicie krycie jakie uzyskałam przy nałożeniu UWAGA 4 warstw i jak widać, nadal były prześwity... Nie nakładałam kolejnej, bo bałam się, że będzie schodził płatami :/ Ogólnie taki efekt był już dla mnie do zaakceptowania. Na szczęście szybko schnie, bo po nałożeniu Top Coat'u z Sally Hansen - No Chip (który nota bene jest bardzo nie fajny), wysechł w około 20 minut. Czyli standardowo. Nie musiała wkładać rąk do lodówki, zamrażalki czy wody z lodem, więc to działa na jego korzyść. Niestety na kilku paznokciach bardzo nie ładnie "zbąblował". Pojawiły się pęcherzyki z powietrzem, które pękły i powstały malutkie dziurki bez lakieru ;/
Z jednej strony mnie to nie dziwi, bo który lakier przy tylu warstwach by tak nie zrobił ? Jednak skoro nie krył, to nie jest to w żaden sposób moja wina. Trzymał się bardo standardowo, czyli około 4 dni. Lubię ten kolor, więc będę sięgać po ten lakier, jednak jeśli ktoś perfekcjonistą to nawet nie ma po co go kupować.   
 Opakowanie to bardzo charakterystyczny dla Rimmel'a słoiczek, który swoją drogą nadal urzeka moje serce :) Mieści w sobie 12ml lakieru do paznokci, a jego termin ważności od momentu otwarcia to 30 miesięcy. 

Pędzel standardowy, bardzo wygodnie się nim pracuje. Lakier absolutnie się nie smuży. Może i nie kryje dobrze jednak nawet z jedną czy dwiema warstwami wygląda estetycznie, bo bez żadnych smug. 
Lakier kosztuje około 19 zł
Moja ocena: 3,5/5 - nie jest zły, ale też nierewelacyjny. Bardzo odpowiada mi kolor oraz szybkie schnięcie. 

A Wam jak się podoba. Dajcie znać czy inne kolory z tej serii też tak słabo kryją. 
Bella 

środa, 22 lipca 2015

Lipcowe pudełko beGLOSSY by Bella

W piątek zawitał do mnie kurier z lipcowym pudełeczkiem beGlossy, czas na napisanie posta znalazłam dopiero dziś - ważne, że w ogóle znalazłam :) Przepraszam od razu za jakość zdjęć, ale robiłam je od razu po otworzeniu pudełeczka i byłam podekscytowana ;)
Pudełeczko tradycyjnie jest różowe i prze ślicznie zapakowane :) A oto zawartość:
Pudełeczko jest strzałem w dziesiątkę! Przysięgam Wam, że trzy z tych sześciu produktów miałam na liście zakupowej! 
To są dwa produkty, które cieszą mnie najbardziej! 
Mineralny puder matujący od Annabelle Minerals - w pudełeczku znajduje się próbka 1g, która wygląda bardzo niepozornie, a ja używam go od tego piątku i go praktycznie nie ubyło ! 
Spray intensywnie nawilżający od Artego - znalazłam pełne opakowanie tego produktu czyli 20 ml. Na razie czeka, aż wykończę olejki z Mariona i wtedy przyjdzie jego kolej. Mam nadzieję, że sprawdzi się do zabezpieczania  końcówek moich włosów. 
Vichy Purete Thermal - płyn micelarny do demakijażu oczu i wrażliwej skóry 3w1 - na wakacje jak znalazł, bo jego pojemność to 30 ml.
Vichy Aqualia Thermal - dynamicznie nawilżający krem o bogatej konsystencji. Uwielbiam miniaturowe opakowania, które są identyczne co te duże. Krem z chęcią zużyję po wykończeniu mojego z Sylveco. Próbka  zawiera 15 ml produktu. 
Beaver Professional - szampon regenerujący do włosów. - skład mnie nie powalił na kolana, ale przyda mi się na wakacje. Większą uwagę przykładam do składów masek i odżywek. 60 ml szamponu znajduje się w opakowaniu. 
I produkt, który ucieszył mnie równie mocno co puder z Annabelle Minerals czyli, Olejek kokosowy z Efektimy. Nie jest to czysty, naturalny olej kokosowy, jednak skład ma naprawdę przyzwoity. A kluczowy olej kokosowy jest naprawdę wysoko w składzie! Moje włosy się cieszą, bo miałam zamawiać nowe opakowanie mojej Vatiki, a tak przetestuję coś innego, bez wydawania pieniędzy :) 150ml.
W pudełeczku znalazła się również jednorazowa próbeczka kremu pod oczy z tej samej serii co krem do twarzy  z Vichy. 

Ja z pudełeczka jestem niezmiernie zadowolona. Wszystkie produkty z chęcią zużyję,a jak już mówiłam kilka z nich miałam na liście zakupowej, więc odeszły mi kosztu ich zakupu! ( przypomnę, że pudełeczka dostałam w prezencie, więc nie patrzę na nie jak na wydatek, a jedynie jak na kolejne prezenty! )

A Wam jak się podoba lipcowe beGlossy ?
Bella

niedziela, 19 lipca 2015

Rival de Loop - żel do mycia twarzy by Bella

Dziś o cudeńku na wyjątkowe okazje... 
Rival de Loop - żel do mycia twarzy z wyciągiem z miłorzębu japońskiego oraz ogórków. Opakowanie to spora tubka wykonana z miękkiego plastiku, jednak bardzo porządnego. Zamykana jest na "klik", które  niestety sprawia problemy i często nie chce się zamknąć :/ Opakowanie mieście w sobie 150 ml żelu,a data przydatności produktu to 12 miesięcy od momentu otwarcia. 
Żel jest jasnoniebieskiego koloru. Pachnie dość chemicznie, jednak nie podrażnia mnie. Konsystencja jest bardzo treściwa, przez co produkt jest bardzo wydajny!
Jak wiecie, a może i nie wiecie jestem fanką zmywania makijażu dwu etapowo. Najpierw płynem do demakijażu bądź micelarnym, a następnie jakimś żelem. Jednak raz na jakiś czas zdarzają się takie wyjątkowe sytuacje (impreza, wesele itp.) kiedy wpadamy do domu lewie żywi i ostatnie o czym myślimy, to długa wieczorna pielęgnacja twarzy. Wtedy ten przyjemniaczek jest idealny! Wierzcie mi, że nie ma takiego makijażu którego ten produkt nie zmyje w kilka sekund ! W mgnieniu oka zmywa wszyściutko :) 
Jednocześnie nie przesusza mojej twarzy. Nie używam jednak tego produktu regularnie ponieważ na dłuższą metę się nie sprawdzał. Zapychał mnie. Więc trzymam go w łazience na takie ekstremalne przypadki, gdy zmywam makijaż tym żelem i nie robię nic poza tym, a rano chce się obudzić w miarę dobrze nawilżoną buzią bez przesuszenia czy jakiegoś nie przyjaciela.  Zdecydowanie wolę zmyć najpierw oczy wacikiem, bo mam wrażenie, że nie potrzebnie jest brudzić twarz maskarą podczas zmywania, no i umówmy się że takie zmywanie makijażu "na raz" nie wygląda zbyt atrakcyjnie ... :/ 

Moja ocena:
Produkt do zastosowania raz na jakiś czas: 5/5 
Do codziennego użytku 2,5/5 

Miałyście go ? A Wy jak zmywacie makijaż ?
Bella

czwartek, 16 lipca 2015

Rimmel Rita Ora... by Bella

Hej dzisiaj szybciutki post z recenzją lakieru do paznokci Rimmel by Rita Ora
Ten piękny turkus to numerek 878 o nazwie Roll in the grass. Opakowanie standardowo szklane, pędzelek dość klasyczny, chociaż może minimalnie szerszy. W słoiczku mieści się 8 ml lakieru z datą przydatności od momentu otwarcie 30 miesięcy. 
Krycie oceniam jako świetne! Naprawdę się zastanawiałam czy nakładać drugą warstwę, bo efekt był już do zaakceptowania już po pierwszej! Dla pewności nałożyłam drugą i nie żałuję, bo krycie jest idealne! Schnie również bardzo przyzwoicie - jeden filmik i po krzyku, czyli jakieś 10- 13 minut i był już całkowicie suchy. Delikatnie podkreśla nierówności płytki paznokcia, ale baza załatwi sprawę. Trwałość również bardzo mnie zaskoczyła! nie nałożyłam Top Coat'u - bo mi się skończyły wszystkie na raz i zostałam bez, a lakier w stanie dobrym trzymał się 4 dni. Dziś jest dzień piąty i już go zmyję, gdyż końcówki są już mocno pozdzierane, a że mam czas to pomaluję je sobie od nowa, chociaż gdybym się uparła to i dzisiaj bym go jeszcze mogła nosić. 
Podsumowując jestem naprawdę bardzo mile zaskoczona tym lakierem. Nie dość, że kolor jest przepiękny to i trwałość powala na kolana. Przy następnej wizycie w Rossmannie przyjrzę się pozostałym kolorom, bo jestem naprawdę mile zaskoczona zwłaszcza za dość nie wygórowaną cenę - około 10- 12 zł. 
Moja ocena: 5/5 

Jak Wam się podoba? Może macie jakiś lakier z tej serii i go polecacie ? 
Bella 

poniedziałek, 13 lipca 2015

Zwariowane Smoky Eye by Bella

Kiedyś przy okazji jakiejś imprezy na którą ja nie szłam, malowałam koleżanki. I były zachwycone makijażem jaki miała jedna z nich, więc postanowiłam odtworzyć ten makijaż i dodać parę trików, których się w między czasie nauczyłam :)
Produkty jakich użyłam:
Jako bazę nałożyłam cień w kremie 40- Permanent Taupe
Załamanie powieki zbudowałam tymi dwoma kolorami z palety MUR Essential Mattes
Pod łuk brwiowy nałożyłam najjaśniejszy cień z palety MUR What you waiting for?, Efekt Smoky eye zbudowałam przy pomocy ciemniejszego cienia, którym budowałam załamanie oraz najciemniejszego brązu z paletki Rimmel 002 Smokey Brun, w kącik oka nałożyłam najjaśniejszy cieć z paletki Rimmel 009 Urban Beach. 
Na środek górnej powieki ruchomej nałożyłam ten piękny turkus z Kobo o numerze 151, na dolną powiekę nałożyłam cielistą kredkę z Manharranu 51D i ją roztarłam, a następnie od wewnętrznego kącika w kierunku zewnętrznego nałożyłam róż z Kobo o numerze 148. Od środka do zewnętrznego kącika przyciemniłam dolną powiekę  tym ciemnym brązem z paletki Rimmel. Oczywiście wszystko na bieżąco rozcierałam. Przy pomocy duraline i tego cienia Rimmel, utworzyłam bardzo cienką linię nad górną linią rzęs, aby ją nieco zagęścić.  Na linię wodną, nałożyłam kredkę z Rimmel o numerze 004 i nazwie Black Brown. Rzęsy wy tuszowałam maskarą z Miss Sporty- Studio Lash 3D. 
Podkład jakiego użyłam to Mac face and body foundation w kolorze N1, przypudrowałam to pudrem Stay Matte w kolorze transparentnym. Do konturowania posłużyły mi dwa bronzery z Kobo o numerach 308 i 311, róż jakiego użyłam to Mac w kolorze well dressed, a rozświetlacz, którym  rozświetliłam szczyty kości policzkowych, nos oraz łuk kupidyna to my Secret o nazwie Princess Dream. Brwi uzupełniłam kredką z Kobo o numerze 301, a usta pomalowałam pomadką z Rimmel'a z serii Kate w kolorze 33.

Naprawdę nie miałam pojęcia, że tak ciężko będzie napisać makijażowego posta. Jak bym się nie starała to i tak w 100% nie przekażę, Wam tego co zrobiłam :) Jak Wam się podoba, takie kolorowe smoky eye? Nikt by w tym na co dzień nie chodził, ale na imprezy ? 
Bella

piątek, 10 lipca 2015

Zakupy Czerwca cz.II ... by Bella

Jakże mogło być inaczej ? Zapraszam Was na kolejne zakupy! :)
Zakup z którego jestem najbardziej zadowolona czyli pędzle :)
Od lewej : Makeup Revolution E103 - pędzelek do blendowania - wzięłam go żeby dobić do darmowej wysyłki :) KAVAI nr 22 - do podkładu, KAVAI nr 21 - pędzel do konturowania, obecnie moja największa duma :) KAVAi nr 87 - ponownie pędzel do rozcierania. Doszliśmy już do tego momentu gdy mogę powiedzieć - tak mam już pełną kolekcję, posiadam wszystkie rodzaje pędzli. Więc większość z Was mogłaby pomyśleć, że więcej nie kupię... Nie ma mowy, apetyt rośnie w miarę jedzenia! Teraz pragnę 217 z Mac'a :) wszystkie kosztowały 105 zł 
Bibułki matujące z Essence - jest lato, więc na pewno się przydadzą! Zdajecie sobie sprawę jak ciężko jest kupić czarną kredkę do brwi ? Ja nie wiem, czy producenci nie wpadli na to, że ktoś może mieć czarne włosy?! Żaden brąz aktualnie nie wygląda dobrze na moich brwiach, nie ważne czy ciepły czy zimny po prostu wychodzi wiewiórka :/ Dopiero w szafie Kobo dorwałam kredkę o nazwie 301 Black - Dziękuję i oddaje pokłony dla Kobo, za jej wyprodukowanie! - 13 zł 
Alterra - maska do włosów z granatem - mój stały ulubieniec, może się w końcu pokuszę o napisanie jej recenzji. ok. 10 zł
Nivea - odżywka do włosów farbowanych, odpowiednik long reapir dla włosów farbowany - teraz działa tak jak dawniej tamta. ok. 10 zł
Kolejne opakowanie Casting Creme Gloss 210 granatowa czerń. ok. 28 zł
Marion - olejki orientalne - macadamia i dzika róża. ok. 7 zł 
Doszłam do wniosku, że podobam się sobie w czerni i zdecydowałam się na farbę, nie szamponetkę itp. Na razie będę farbować L'orealem - bo ten kolor odpowiada mi najbardziej ( niebieskie refleksy), jednak dostałam się do jednego z najlepszych liceum w moim mieście na profil biologiczno-chemiczny i już na zebraniu poinformowano nas o "zakazie farbowania włosów", więc pod koniec wakacji zafarbuję je tymi farbami, bo dadzą mi bardziej naturalny efekt :) szt/ 19 zł 
Zdecydowałam się też na zakup matującego fluidu z filtrem 50z Sun Ozon - czyli po prostu filtr, który matuje ok, 9zł :)
Jestem w fazie chudnięcia, więc kupiłam nowe spodnie, w moim rozmiarze. Na razie nie robię wielkiego BUM na zakupy,  bo nie przywiązuję się zbytnio do tego rozmiaru i dopiero jak osiągnę moje wymarzone 52-53 kg kupię sobie wszystko w moim rozmiarze, a teraz kupuję rzeczy żeby mi z tyłka nie zlatywały, tak jak to było przy okazji balu .( przymierzyłam sukienkę dzień przed balem gimnazjalnym i dosłownie ze mnie zleciała - biegiem do sklepu po nową hehehe) - spodnie New Yorker - 129, 95zł  
Oczywiście nie zrobiłam zdjęcia sukience, więc wstawiam zdjęcie z balu :) Które nie oddaje tego pięknego wzoru:
Nie mam pojęcia jak ten sklep się nazywa (okoliczny butik) - ale mają przecudowne ciuchy, często tam coś kupujemy z mamą a nigdy nie wiem jak sie nazywa :/ 199zł 
Wstawiłam Wam zdjęcie z internetu, bo a) już je ubrudziłam, b) nie umiałam uchwycić koloru. - Zakup lata sandałki z Venezii - są cudowne, wygodne, nie wysokie (10cm), ale noga już wygląda  lepiej niż na płaskim, skórzane i na przecenie wyrwałam je za 189 zł :) - z 279! 
To by było na tyle z moich zakupów ostatnich 2-3 tygodni. Wszystkie rzeczy były przemyślane, więc wyjątkowo jestem zadowolona :) 

Jak wam sie podobają moje zakupy ? Co wy upolowałyście ostatnio ?  

środa, 8 lipca 2015

Essence The Gel nr 27 by Bella

Dziś recenzja lakieru firmy Essence w kolorze numer 27 don't be shy!
Jest to nic innego jak soczysta piękna limonka. Kolor przepiękny to mu trzeba przyznać, trwałość też mnie powaliła - 6 dni bez top coat'u ! Co jak dla mnie jest naprawdę rekordowym wynikiem. Szklane smukłe opakowanie o pojemności 8 ml i rekordowa długość "życia" lakieru po otwarciu gwarantowana przez producenta 36 miesięcy :) heheh - jeszcze nie miałam lakieru, żeby mi w rok się nie zsechł :) Pędzelek szeroki, bardzo wygodnie się nim operuje. No ale coś musiało być nie tak prawda? Oczywiście ! Proces schnięcia i nakładania to istny dramat. Nałożyłam go na bazę, czyli tak jak robię to zawsze. Nałożyłam pierwszą warstwę, ogromne prześwity i ohydne smugi. Druga warstwa - to samo, trzecia warstwa wyglądała tak, że ją zaakceptowałam, ale zaznaczyć trzeba, że perfekcjonistki na pewno nie byłyby zadowolone. Standardowo włączyłam sobie filmik na YT ( czas około 15 minut), zawszę tak robię żeby niczego nie dotknąć. Filmik się skończył, a na paznokciach nadal miałam gumę... No nic, uznałam że włączę drugi - znowu nic! Trzeba wytoczyć ciężkie działa pomyślałam i włożyłam ręce do miski z wodą i lodem. Trzymałam, aż mi ręce nie zsinieją i dopiero po wyjęciu ich  z wody   były "wstępnie" suche. Takiej porażki w życiu nie doświadczyłam i mimo, że kolor jest cudowny to zastanowię się dwa razy zanim zdecyduję się użyć go ponownie :( Oczywiście użyłam go również bez bazy i efekt był dokładni taki sam... 
Moja ocena: 3/5 - kolor i trwałość na plus, nakładanie i schnięcie na minus.  

A wy dla koloru były byście w stanie mu wybaczyć takie grzechy przy nakładaniu ? 
Bella

sobota, 4 lipca 2015

Naturalny oliwkowy krem z Ziaji by Bella

Ostatnio pokazałam Wam bubelek i niestety dzisiaj zrobię dokładnie to samo ... ostatnio trafiam na bardzo felerne produkty ;/ 
Naturalny krem oliwkowy z Ziaji przeznaczony do cery suchej i normalnej. 
Opakowanie mieści w sobie 50 ml produktu, wykonane jest z zielonego plastiku - bardzo estetyczny mały słoiczek. Wydobywanie z niego produktu nie jest żadną filozofią. Opakowanie jest szczelne, a sreberko, które zobaczyłam po odkręceniu słoiczka upewniło mnie, że kremik był nieotwierany. Konsystencja bardzo gęsta, przez co miałam nie mały kłopot z tym, aby go rozsmarować. Zapach bardzo neutralny. Krem stosowany na dzień to kompletna porażka w moim przypadku. Tłusta powłoczka, to stwierdzenie bardzo nie adekwatne do tego jaka ogromna warstwa tego kremu się nie wchłaniała. Nie ważne ile bym go nie nałożyła i tak świeciłam się jakbym wysmarowała sobie twarz wazeliną. Absolutnie nie nadaje się do używania pod makijaż ponieważ podkład się waży. Próbowałam użyć samego pudru, aby spróbować go zmatowić - nie ma mowy, wszystko brudne, tłuste i świecące ...  Wymęczyłam to opakowanie używając go na noc, a i tam się nie sprawdził rewelacyjnie. Co prawda bardzo nawilżał moją suchą skórę i pomagał jej w regeneracji, ale przy okazji wszystko brudził- poduszka, koc, kołdra, wlosy...wszystko. Kupiłam go po mojej bardzo przyjemnej przygodzie z kremami z serii liście manuka, niestety ten okazał się porażką.  

Dostępność: Natura, Rossmann
Cena: około 10- 12 zł
Moja ocena: 2/5 - nawilżał, ale ilość szkód jakie powodował zdecydowały o ocenie. 

Miałyście go? A może zastanawiacie się nad jego zakupem  ?
Bella

piątek, 3 lipca 2015

Pomadka odżywcza z peelingiem od Sylveco by Bella

Dziś przychodzę do Was z recenzją rozsławionej pomadki odżywczej z peelingiem marki Sylveco
Producent zapewnia nas o naturalnej regeneracji ust: spękanych, przesuszonych i wrażliwych. 
Skład jest naprawdę świetny, zresztą składy wszystkich produktów tej marki są w 100% naturalne. 
Opakowanie standardowe dla pomadek, plastikowe wykonane z dobrego jakościowo plastiku - nie pęka. Produkt zapakowany jest dodatkowo w kartonik (już go nie mam, więc nie pokażę). 
Na czym polega fenomen tej pomadki? 
Na zatopionych w niej drobinkach cukru, które mają peelingować nasze usta. Pomysł fajny, chociaż chyba nie autorski z tego co wiem, jednak wykonanie dużo słabsze. Zaczęłam jej używać w Maju, gdy nie było zbyt ciepło. Wtedy pomadka kaleczyła moje usta, nie było mowy nawet o nałożeniu jej na popękane usta, bo dosłownie zahaczała o skórki i je rozrywała. Gdy usta nie były uszkodzone spisywała się super, sunęła po nich i delikatnie je złuszczała pozostawiając mało przyjemne drobinki na ustach, ale taki w końcu jej zamysł. Teraz z kolei pomadka zupełnie się stopiła i pozostawia na ustach jedynie roztopiony cukier :/ Odcięłam około 0,5 cm i z powrotem jest twarda, ale tylko do momentu kontaktu z ciepłymi ustami :( 
Osobiście uważam, że ta pomadka to pomyłka i mimo dobrego składu i stosunkowo niewygórowanej ceny, bo około 10zł, sprawdza się naprawdę kiepsko. Nawilżenie jest minimalne, a co ważniejsze krótkotrwałe.
 Ja na pewno nie kupię jej ponownie, bo mi się w ogóle nie sprawdziła.

Moja ocena: 2/5 - dwa punkty za skład i to tyle :/ 

Miałyście ją? 
Bella

środa, 1 lipca 2015

Moje letnie paznokcie - ciemniejsza propozycja by Bella

Dziś szybciutki post z moją propozycją manicure. Uwielbiam ciemne kolory na paznokciach, jednak mamy lato i wszyscy preferujemy jasne kolorki. Ja również wybieram te świeższe i kolorowe lakiery, jednak czasem tęsknie za moimi ciemnymi pazurami, więc połączyłam obydwa, a wszyło takie coś :) 
Od dłuższego czasu noszę jasno różowe paznokcie (lakier z Golden Rose recenzja tutaj), a w okresie zimy i jesieni katuję ten lakier, nie wiem które to moje opakowanie, ale naprawdę któreś z rzędu. Uwielbiam ten kolor bo jest chodny, ale nie trupi. Czego użyłam? 
Astor Perfect Stay - Gel Shine numer 504 You are gey-t - uwielbiam kolor, uwielbiam konsystencję - niby gęsta, a jednak bardzo dobrze się nią pracuje. Lakier utrzymuje się na moich paznokciach około 7 dni, co jest jak na mnie naprawdę bardzo długo. Do pełnego krycia potrzeba 2-3 warstw.
Kolorowy paznokieć to Lovely - Baltic Sand - są to same drobinki. Nie niebieski lakier z zatopionymi drobinkami, a przezroczysty lakier z niebieskimi drobinkami, jest ich na tyle dużo, że przy trzech warstwach uzyskujemy pełne krycie. Raczej nie nadaje się do ozdobienia  paznokcia z innym lakierem, bo jest za mocno kryjący nawet przy jednej warstwie :)
Na sam koniec użyłam top coat'u z Golden Rose- Quick Dry - Kiedyś moja mama pomalowała nim świeżo pomalowane czerwone paznokcie i zafarbował :/ Ale nadal świetnie działa, paznokcie ślicznie się błyszczą po jego użyciu :) 

Jak Wam się podoba? Co wy nosicie w okresie letnim ?
Bella