wtorek, 30 czerwca 2015

Ulubieńcy Czerwca by Bella

Mamy dziś ostatni dzień miesiąca, więc pokażę Wam jego ulubieńców :)
Te błyszczyki absolutnie skradły moje serce w tym miesiącu. Mam je w swoich zbiorach już naprawdę długo, ale teraz kiedy jest ciepło nie chcę mieć na ustach nic "ciężkiego", bo zaraz mam wrażenie, że się cała topie :/ Te błyszczyki są dla mnie na teraz idealne! Lekkie, kremowe, ładnie pachną i smakują :), a także mają śliczne kolorki: Od lewej : Rimmel 040 Morelsw, Miss sporty 03 Poppy, Miss Sporty 002 Sunflower.
Błyszczyki mają różne wykończenia. Ten pierwszy jest idealnie żelowo-kremowy i baardzo się błyszczy :) Pierwszy z Miss Sporty jest bardzo podobny, ale już się tak nie błyszczy, zaś ostatni ma w sobie zatopione drobinki, ale nie takie chamskie, jak to nieraz się zdarza, tylko bardzo ładne, malutkie i delikatne :) Coś co bardzo mnie cieszy to fakt, że ich żywotność to aż 24 miesiące, co raczej się w błyszczykach nie zdarza, a przynajmniej nie mi. Ich pojemność to 10ml i wierzcie mi, że ich zużycie to nie lada wyzwanie, bo już niewielka ilość wystarcza na pokrycie całych ust. Kolory średnio przenoszą się na usta z opakowań, jednak ten delikatny kolorek na nich jest i mnie się to bardzo podoba. Jak widzicie moje błyszczyki są mniej więcej w połowie zużyte i przypuszczam, że za miesiąc już śladu po nich nie będzie, więc mój chłopak porobił mi zapasy, które dotrą do mnie w połowie sierpnia. W Anglii są tańsze i dostępnych jest więcej kolorów :/ 

To jedyne produkty, które naprawdę używałam dzień w dzień i mogę je Wam z czystym sercem polecić :) 
Bella 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Zakupy z Czerwca by Bella

Zbliża się koniec miesiąca, więc przyszła pora na zakupy!
Tym razem mogę się pochwalić naprawdę nie wielkimi zakupami, z czego jestem niezmiernie dumna :)
Czerwiec został absolutnie miesiącem lakierów do paznokci :)
Od lewej: Bebeauty kolor 5, Maybelline Color Rama nr 652, Lovely Gloss like gel nr 235,
Maybellin Color Rama nr 83, Rimmel by Rita Ora 878, Lovely nr 1
Bardziej dla mamy i siostry, ale ja pewnie raz na jakiś czas i tak użyję :) L'oreal Elseve szampon i odżywka odbudowująca. 
Bebeauty balsam pod prysznic- jestem leniem jeśli chodzi o balsamy i to sprawdza się idealnie :) Nie nawilża zbyt mocno, ale na pewno bardziej niż gdym nie używała nic :)
Scholl Fresh Step - dezodorant do stóp - świetnie mi się sprawdza, gdy chodzę w nie skórzanym obuwiu :)
Moje filtry, na mocne słońce nie wychodzę w ogóle, więc sprawdzają się dobrze gdy jest po prostu ciepło, a ja jestem na zewnątrz. Do ciała jest z Lirene z SPF 30, a drugi do twarzy z Kolastyny również 30 ( oba przeznaczone dla dzieci, ale dla mnie to zaleta, bo skoro dzieciom nie robi krzywdy, to i mnie nie powinien)
Wreszcie dorwałam Lovely - rozświetlacz w kolorze gold
Uzupełniłam swoją paletkę Maca o kolejne 3 cienie. Tym razem kupiłam cienie do górnej połówki czyli tej z "Nie Mac'a". Wszystkie trzy cienie to produkty Kobo - Pale Peach, Electric Bluenr 137 oraz Golden Rose nr 206
Mój chłopak znowu wyjechał do Anglii do pracy, niedawno przyleciał na weekend i przywiózł mi podkład z Collection Lasting Perfection, wysłałam go do Boots'a po korektor, oczywiście nie było, więc poprosiłam żeby wziął podkład (kolor porcelan), a po korektor jeszcze go wyślę :)
Kupiłam nowe opakowanie szamponu Batiste tym razem o zapachu tropikalnym :) Była promocja więc przygarnęłam kolejne opakowanie maski z Alterry oraz zakupiłam dwa opakowanie kremu koloryzującego z L'oreal w kolorze 210 granatowa czerń :) 

To już wszystkie moje zakupy, tak jak mówiłam wyjątkowo nie jest tego dużo :)
Jak poszyły Wam zakupy? A może macie któryś z powyższych produktów i wyrobiłyście sobie już o nim zdanie ? 
Bella

niedziela, 28 czerwca 2015

Pędzel do różu Donegal by Bella

Dziś przyszła kolej na moje spostrzeżenia odnośnie pędzla do różu z donegal.
Trzon pędzla to coś nieoczywistego, ni to plastik, ni drewno... taka imitacja drewna moim zdaniem ale pewności nie mam :) Rączka jest długa, polakierowana na czarno, lekko wyprofilowana tak, że dobrze leży w dłoni. Na trzonie znajduje się napis Donegal - nie znajdziemy tam już napisu z numerem pędzla czy z nazwą. Mi to nie przeszkadza, jednak wiem, ze moja mama, która malować się nie lubi, a musi, miała by z tym problem, bo nie wiedziałaby, który jest do czego :) Skuwka metalowa, czarna, spłaszczona na końcu. 
Włosie syntetyczne, farbowane, średnio miłe w dotyku. Nie drapie, jednak przy Real Techniques i Hakuro się chowa. Pędzel nie jest mocno zbity, ale też nie jest rzadki. Dobrze się sprawdzi przy dobrze na pigmentowanych produktach, bo ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Ale jeśli poświęcimy temu trochę czasu to możemy uzyskać bardzo mocny efekt, jednak to wymaga wielu warstw produktu. ( Namalowałam nim poliki lalki na sesji, ale nie było to wcale łatwe, pędzlem Real Techniques, którym robiłam to dla porównania w domu poszło o wiele szybciej). Jest ładnie, równo ścięty. Przy myciu nie wypada z niego włosie, a woda nie jest czarna, tak jak się tego spodziewałam. Schnie na rancie biurka, tak żeby się nie odkształcał, jednak pojedyncze włoski od niego odchodzą. Siateczka na pędzle załatwia sprawę, jednak bez niej jest na prawdę cienko, bo się "rozciapierza" ( wiecie o co chodzi).

Dostępny jest w drogerii Natura, a jego cena to 23,99zł 
Moja ocena 3/5 - dla kogoś kto niema wielkich wymagań i średnio radzi sobie z nakładaniem różu, będzie jak znalazł. Ci którzy posmakowali już lepszych pędzli, będą zawiedzeni. 
Bella

środa, 24 czerwca 2015

Wibo French Manicure by Bella

Dziś szybka recenzja lakieru Wibo

Jest to lakier do French Mancure ( dostępny jest w 4 kolorach, ja mam właśnie 4 numerek)- zależało mi na delikatnie mlecznym kolorze, który nie będzie się rzucał w oczy, a będzie powodował że paznokcie będą wyglądać na zdrowe i zadbane. Pojemność lakieru to 8,5 ml a data ważności od momentu otwarcia to 12 miesięcy, czyli w moim przeliczeniu jestem w stanie go zużyć, bo z tymi 13 ml mam spory problem zwłaszcza jeśli ich termin ważności to 6 miesięcy :/ Pędzelek standardowy, ale z tych mniejszych. Wolę te większe, ale nie mam problemu z tym, bo naprawdę przyjemnie się nim operuje. Lakier się nie smuży, ani szybko nie odpryskuje. Na paznokciach średnio trzyma się około 5 dni - końcówki są już zdarte, ale to standard. Lakier świetnie się sprawdza i spełnia wszystkie moje oczekiwania jakie co do niego miałam. Efekt jest naprawdę subtelny i bardzo ładny. Po pierwszej warstwie w ogóle nie widać, że coś jest na paznokciach zaś po drugiej wyglądają tak:
Przepraszam za zdjęcia, gdy były robione w ogóle nie myślałam, ze pojawią się na blogu xD 
Lakier znajdziemy w drogerii Rossmann za około 6,50 zł.
Moja ocena: 5/5 

Jak Wam się podobają takie naturalne odcienie?
Bella

wtorek, 23 czerwca 2015

Hello Sunshine! beGlossy Czerwiec 2015 by Bella

Z okazji dnia dziecka mogłam sama sobie wybrać prezent i zdecydowałam się na pakiet 3 beGlossy. A oto zawartość pierwszego pudełeczka, które do mnie dotarło :)
Z produktów pielęgnacyjnych otrzymałam dwa pełnowymiarowe produkty:
Krem do depilacji Natural Inspirations od Veet - 23,99zł ( normalnie bym się cieszyła, bo jeszcze dwa tygodnie temu właśnie ich używałam, jednak teraz stosuję foto depilacje i zastanawiam się czy mogę go używać przed zabiegiem :/ )
Dermofuture precision - wypełniacz ust lustrzany blask -  no taki bezbarwny błyszczyk w moim odczuciu, bo żadnego wypełnienia nie zobaczę mając na uwadze, że mam bardzo pełne usta sama z siebie :) Ale chętnie go używam wieczorem przed snem, bo rano mam bardzo miękkie i nawilżone usta, więc fajnie.  - 19,99zł
Z miniaturek trafiły do mnie:
 Charmine Rose - B- Hypo Cream SPF 30 - krem pielęgnacyjny o właściwościach ochronnych, łagodzących i korygujących. Innymi słowy cud, miód i orzeszki. Mam ambitny plan po skończeniu kremu z Sylveco stosować właśnie tę miniaturkę i z powrotem wrócić do poprzedniego kremu, tak aby skóra za bardzo się do niego nie przyzwyczaiła :) Taka odskocznia od ulubieńca. Krem w pełnym rozmiarze 50 ml kosztuje 60,80 zł, w pudełeczku znajduje się próbka 15 ml. 

Wella Professionals - maska do włosów, która intensywnie naprawia i przywraca prawidłową strukturę włosów oraz ich naturalną siłę. - Po kosmetyki Wella raczej nie sięgam, ale chętnie sprawdzę czy słusznie. Cena pełnego opakowania 150 ml to 59zł, ja otrzymałam tubkę 30ml.  
No i coś co najbardziej mnie cieszy:
Prezent od beGLOSSY - Purderm - intensywnie rozjaśniająca maska arbutynowa do twarzy. Pełne opakowanie około 5,99- 7,99 zł.
Lord&Berry 20100 Crayon Lipstick - szminka w ołówku o długotrwałym kolorze. Powiem tak konturówki z Essence są trwalsze, ale za to szminka w kredce z Miss Sporty mniej, więc ta umiejscawia się tak pośrodku rankingu. Jest to pełne opakowanie 1,8g a jego cena to 80 zł i ja bym za nią absolutnie tyle nie dała, głownie przez kolor, bo ja siebie w czerwieniach raczej nie widzę ;/ Jednak chętnie ją przetestuję. Fajnie że jest, bo sama bym jej sobie nie kupiła, a tak ją przetestuję :)   

To już cała zawartość mojego pudełeczka. Widziałam u dziewczyn inne warianty i z mojego jestem zadowolona, bo tuszy ostatnio kupiłam 4, więc 5 jest mi absolutnie zbędne. Poza tym w środku mamy zarówno pielęgnacje twarzy, ciała, włosów jak i kolorówkę więc nic się nie powtarza i na pewno to zużyję :)
Wy skusiłyście się na jakieś pudełeczko? A może nie lubicie kupować kota w worku ? ( Sama bym za nie, nie zapłaciła bo obawiałabym się nie trafionych produktów i zmarnowanych pieniędzy, a tak odbieram to jak prezenty z okazji dnia dziecka :)) 
Bella

piątek, 19 czerwca 2015

Pielęgnacja twarzy by Bella

Była pielęgnacja włosów, czas na twarz :)
Obecnie na dzień stosuję kremy z Sylveco - pod oczy - bardzo fajny produkt - świetnie radzi sobie z opuchlizną poranną oraz krem z nagietkiem na całą twarz - dla osób z lekkim trądzikiem - wybawienie. Nie przesusza, a jednocześnie nie powstają krosty :) Na noc używam kremu oliwkowego z Ziaji, który zapewnia maksymalne nawilżenie, jednak nie nadaje się na dzień, bo jest bardzo tłusty i się nie wchłania w 100% Serum jakiego używam to Tołpa -serum odpręzające, które nie działa cudów, ale też nic nie "psuje".
 Pierwszą warstwę makijażu zmywam płynem micelarnym z Green Pharmacy, którego mam już serdecznie dość. Mam go jakieś 4 miesiące i najzwyczajniej w świecie mi się znudził :). Pozostałości zmywam mleczkiem oczyszczającym z Sylveco, z którym się nie polubiłam przez jego dziwaczną konsystencję mleka. Nie wiem dlaczego nazwa się mleczkiem - ja mleczko kojarzę z czymś o wiele gęstszym.
Myję twarz żel-kremem z bebeauty, który bardzo sobie chwalę. Jest delikatny i rano sprawdza się w 100%, w kolejce czeka żel z Sylveco, ale po nieudanej zamianie żelu micelarnego z Bebeauty na to mleczko, boję się zacząć go używać ;/ w obawie o kolejny bubel. Twarz tonizuję tonikiem z Ziaji z serii liście manuka - tak jeszcze się nie skończyło - 6 miesięcy używania... 
 Ostatnio zamieniłam peeling z pestek moreli z Yr, na ten z Synergen i jestem bardzo zadowolona z niego. Działają tak samo, ten jest nieco delikatniejszy, co mnie akurat cieszy,a kosztuje 4 razy mniej :) a co ważniejszy jest dostępny w Rossmannie. 
Nigdy Wam n ie pokazywałam czym myję swoją buzię :) od roku pomaga mi w tym szczotka z For Ever 21 - jest naprawdę świetna, miękka i delikatna. Nie wypada z niej włosie i szybko schnie :) aaaa przypominałam sobie, że nie zrobiłam zdjęcia mojego filtra z Kolastyny 30 SPF, który jest przeznaczony dla niemowlaków xD Używam go codziennie. 

To już cała moja pielęgnacja twarzy :) Jak wygląda wasza pielęgnacja? Może polecacie jakiś filtr ?
Bella

wtorek, 16 czerwca 2015

Aktualizacja pielęgnacji włosów by Bella

Dawno nie było aktualizacji pielęgnacji moich włosów, więc dziś post właśnie o tym :)
Zaczniemy od szamponów:
Aktualnie używam dwóch produktów: Johnson baby - fioletowy do codziennego mycia moich włosów - recenzja tutaj, oraz Joanna Natura szampon z miodem i cytryną. Jakiś tydzień temu skończyłam jego brata w wersji zielonej z brzozą i łopianem do włosów przetłuszczających się i też był spoko. Te dwa (dla dzieci + któryś z Joanny) szampony bardzo mi odpowiadają ponieważ wzajemne się uzupełniają i robią to co mają robić, czyli dobrze sobie radzą z oczyszczaniem mojej głowy i włosów.
Odżywki i maski to stali bywalcy mojej  łazienki czyli: Isana kuracja z olejkiem arganowym - maska oraz odżywka - Moje włosy je kochają, więc na pewno to nie ostatnie opakowania. Używam obecnie dwóch masek z których nie jestem zadowolona - Gliss Kur - ekspresowa maska do włosów zniszczonych i suchych, traktuje ją jako odżywkę przed myciem i wtedy też spisuje się ok, ale bez większego szału. Zużyję ale nie kupię ponownie. Maska Biowax - przeznaczona jest do tego samego rodzaju włosów i spisuje się dobrze, ale nie na tyle abym kupiła ją ponownie. Zdecydowanie bardziej lubię się z Kallosami :)
 Oleje niezmiennie te same: Babydream fur mama - recenzja tu - nakładam na całe włosy, podobnie jak olejek z Vatiki - kokosowy oraz z Khadi. Na skalp nakładam Green Pharmacy - z czerwoną papryką. Końce zaś kochają olej rycynowy, który jest bardzo treściwy i moje końcówki nie wciągają go od razu, tylko chłoną przez te kilka godzin, a w efekcie są bardzo odżywione i sprężyste. 
O zabezpieczaniu końcówek tymi produktami pisałam tutaj i tam też Was odsyłam. Zaś w skalp nadal wcieram odżywkę Jantar - wciąż zapuszczam włosy, a ona wspomaga ich wzrost i hamuje nadmierne wypadanie. 
Od czasu do czasu stosuję wcierkę - malinową z YR - jednak stosuje ją dość nietypowo, bo  nie polewam nią głowy a wylewam odrobinę produkty na dłoń i wciskam w wilgotne włosy od ucha w dół - produktu starcza na znacznie dłużej, a i efekty widzę dużo lepsze! Nafty i Gliceryny używam bardzo rzadko, z obawy przed "przedobrzeniem". Te produkty lubią wywoływać puch na mojej głowie, więc używam ich raz na dwa tygodnie, ale kocham moje włosy po olejowaniu na glicerynę - są niesamowicie nawilżone i sprężyste, zaś po nafcie wyglądają jakby były w sto razy lepszym stanie niż są w rzeczywistości - efekty niestety tylko do następnego mycia. 
Odzywki bez spłukiwania niezmiennie te same Gliss Kur - miałam już wszystkie wersje i stwierdzam, że u mnie działają tak samo, więc kupuje tę która jest aktualnie w promocji :) Czeszę je TT,a związuję Invisibobble. 
Rosną powoli, ale są coraz dłuższe, obcinam je systematycznie co 4 miesiące i schodzę powoli z cieniowania. Marzą mi się idealnie równe włosy i do tego też dążę. Końce najniższych partii są w świetnym stanie, te do których nożyczki jeszcze nie docierają - w tragicznym ( nie były obcinane jakieś dwa lata.) Nie mam pojęcia po co je tak mocno ścieniowałam... Na chwilę obecną ładnie się układają coraz mniej kręcą, ale to zapewne przez ich długość, bardzo mi to odpowiada, bo wolę gdy są falowane. W kucyku mają 11,5cm, czyli jak na nie, nie za dobrze, bo miały w pewnym momencie 13,5cm. Znowu zaczęłam brać leki, więc ich stan się pogorszył, ale naprawdę mocno się przyłożyłam do olejowania i używania wcierki i nie wypadło ich tyle ile się spodziewałam :) Powoli zbliżam się do wymarzonej długości, czyli "za piersi" jeszcze jakieś 5 cm, więc może we wrześniu będę takie mieć :)

Macie jakiś z produktów ? Jaka jest Wasza wymarzona długość włosów? 
Bella

czwartek, 11 czerwca 2015

Nowości miesiąca Maj by Bella

Ja wiem, że moje tłumaczenia co do moich nieobecności stają się nudne, ale znowu trafiłam do szpitala - stąd też moja ponad tygodniowa nieobecność. Jestem już w domu więc, nadrabiam !
Moje nowości z Maja... tsa miałam nic nie kupować xD
Zaczniemy od wizyty w Naturze i Rossmannie
Maskara Kobo - Sexy Black - edycja limitowana
maskara - Essence - Lash Princess ( opakowanie ma zabójcze :))
Żel do brwi - Catrice 
W7 - paleta kamuflaży (byłam ciekawa tej firmy, więc wzięłam na przetestowanie)
My Secret - face illuminator - princess dream
My Secret  - róż w kolorze numer 102
Sensique - matowy róż w kolorze 205
Marion - olejki orientalne - migdały i dzika róża
Sylveco - pomadka z peelingiem - dla mamy
Evree - nawilżający olejek do twarzy i szyi 
Beauty for your - pilnik z motywem - średnia i drobna ziarnistość 
Miss Sporty - pomadka w kredce w kolorze 010 Pink Popsicle
Lovely - lakier do paznokci nr 24
Wibo - lakier do paznokci nr 4
La Rive - perfumy o zapachach: Cash oraz Madame in Love 
Zamówiłam sobie również bańki chińskie - w końcu nie długo lato :)
Mama będąc w Stanach kupiła mi pędzle :) Icing zestaw 9 pędzli, a ich cena to $34,50 
Następnie zamówienie z YVES ROCHER:
Żel pod prysznic z limitowanej serii Bleu vegetal 
Antyperspirant w kulce - zielona cytryna z meksyku 
Mój ukochany szampon oczyszczający - cytrynowy z serii I love my planet
 Lakier do paznokci w kolorze 03 parme 
podkład w kremie  kolorze porcelanowy beż  i wydaje się być naprawdę jasny - póki co czeka na swoją kolej.
Moje kosmetyki przestały się mieścić w szufladzie, wiec zakupiłam kuferek
Wygląda bardo uroczo, pasuje mi do wystroju pokoju i ułatwia przechowywanie kosmetyków kolorowych.
( rzecz jasna pędzle, maskary, kredki, konturówki i lakiery do paznokci się nie zmieściły... )
Mój portfel z Cropp'a wyglądał paskudnie. Ja zachorowałam, więc mamusia kupiła mi nowy skórzany na pocieszenie :) 
jakiś rok temu kupiłam sobie te czarne balerinki i mogę stwierdzić, że to najwygodniejsze buty na ziemi, więc gdy tylko zobaczyłam wersję beżową na wyprzedaży w CCC, musiały być moje.
Zbliża sie termin mojego balu gimnazjalnego. Idę w sukience ze studniówki chłopaka, ale buty sprawiłam sobie nowe, kupiłam sobie je w Centro - w sam raz na bal :) o ile nie skręcę w nich kostki bo mają 14 centymetrowy obcas, a ja raczej jestem łamagą xD
To już wszystkie moje Majowe grzeszki :) 
Macie którąś z powyższych rzeczy, a może coś Was zaciekawiło ?
Bella


czwartek, 4 czerwca 2015

Ulubieńcy Maja by Bella

Tego typu posty nie pojawiają się na moim blogu zbyt często, a to za sprawą tylko i wyłącznie jednego powodu - nigdy nie będę Wam czegoś zachwalać na siłę, pokazuję tylko to co naprawdę skradło moje serce, a że takich produktów zazwyczaj albo nie ma w ogóle, albo jest tylko jeden, to wpisu nie piszę. Maj jednak obfitował w moje kosmetyczne miłości. Najwięcej produktów, które rozkochały mnie w sobie jest z kategorii: do włosów, więc tez od nich zaczniemy. 
Kuracja do włosów z olejkiem argonowym od Isany to coś co moje włosy pokochały od pierwszego użycia. Nakładam maskę na odsączone włosy i suszę około 5 minut suszarką nastawioną na średnią temperaturę. Następnie chwilę daje ostygnąć włosom i zmywam je chłodną wodą. Efekt? Lśniące, dociążone, miękkie i sprężyste włosy, czyli to do czego zawsze dążyłam. Moje suche końce powoli mniej się puszą. Jeszcze nie wyglądają tak jak wyglądać powinny, ale jest o wiele lepiej.

Marion - olejki orientalne - olej macadamia i ylang-ylang oraz Garnier serum Goodbye Damage. - Na wilgotne włosy nakładam olej z Mariona, następnie włosy spryskuję sprejem Gliss Kur, a na koniec nakładam jedną pompkę serum z Garniera. Moje końce włosów zdecydowanie uwielbiają taki duet. Olej je odżywia zaś, sylikonowe serum zabezpiecza!

Isana - maska z tej samej serii co maska - spisuje się świetnie zarówno jako odżywka nałożona przed  szamponem w metodzie OMO, jak i zwykła odżywka. Efekty są nieco gorsze niż przy użyciu maski, jednak można się tego spodziewać. Odżywkę trzymam zdecydowanie krócej na włosach oraz jej nie podgrzewam. Sprawdza się idealnie gdy nie mam czasu bawić się w 20 minutowe nakładanie masek, a chcę by włosy wyglądały najlepiej jak to tylko możliwe bez użycia nie wiadomo jakich sylikonów. Stosuję ją w codziennej pielęgnacji. 
 Z kosmetyków kolorowych oczarowały mnie dwa produkty. 
Lakier z firmy Wibo w kolorze numer 4, który nadaje paznokciom lekko mleczny kolor, dzięki któremu paznokcie prezentują się naprawdę świetnie. Wyglądają na zadbane i zdrowe :) 

Bronzer firmy Kobo o nazwie Sahara Sand, zdobył nie tylko moją miłość, ale również połowy blogosfery. Jest idealny przy delikatnym, codziennym makijażu. Na większe wyjścia łączę go z bronzerem tej samej firmy o numerze 311. Muszę zaznaczyć, że jest to bronzer modelujący, a nie opalający. Ma idealny jasny chłodny odcień brązu, który nie każdemu przypadnie do gustu( dla mojej mamy jest zbyt jasny i w ogóle go nie widać). Dla bladziochów ideał.

To wszyscy moi ulubieńcy tego miesiąca. Miałyście, któryś z powyższych produktów? 
Bella

wtorek, 2 czerwca 2015

Tołpa - nawilżający krem odprężający by Bella

Dawno mnie tu nie było, może kogoś tym zdziwię a może już nie - znowu leżę na zwolnieniu :/
Więc korzystając z wolnej chwili piszę dla Was recenzję kremu do twarzy z Tołpy 
 Jest to nawilżający krem odprężający z SPF 15 czyli, nie za dużym. Producent zalecał, aby stosować go rano. 
Opis producenta: Dermokosmetyk uzupełnia poziom nawilżenia skóry i działa odprężająco.
 Intensywnie nawilża i uelastycznia. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort. Relaksuje skórę i eliminuje oznaki stresu. Wspomaga regenerację mikrouszkodzeń i odbudowę bariery ochronnej. Zabezpiecza przed negatywnym wpływem środowiska i wolnych rodników.

Skład: Aqua, C12-C15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Octorylene, Polysilicone-15, Biosaccharide Gum-1, Methoxydibenzolmethane, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Propanediol, Peat Extract, Hydroxyethyl Urea, Cetearyl Alcohol, Saccharide Isomerate, Caprylyl Glycol, Stearic Acid, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Salvia Sclarea Extract, Sodium Polyacralimide, Xanthan Gum, Magnesium Aluminium Silicate, Potassium Phosphate, Carbomer, Disodium EDTA, Ceteareth-20, Sodium Hydroxide.

Skład mi odpowiadał, krem powinien mnie nie zapychać, więc ochoczo przystąpiłam do testów. No i jakie nie miłe zaskoczenie mnie spotkało, gdy po mniej więcej 10 minutach od aplikacji moja skóra zaczynała się łuszczyć, przy delikatnym potarciu jej. Powstawały okropne zrolowane płatki mojej skóry, które wyglądały obrzydliwie, zwłaszcza 1 dnia, gdy nie świadoma nałożyłam podkład. Możecie sobie wyobrazić jak to wyglądało ? Uznałam, że to przypadek, że może peelingu dawno nie robiłam ( mojej skórze wystarcza raz na ok. 1,5 tyg. ), więc następnego dnia rano po umyciu twarzy żelem myjącym, nałożyłam na twarz peeling gruboziarnisty - co by na pewno wszystko dobrze się oczyściło. No i jaki był tego efekt? Dokładnie taki sam jak dzień wcześniej. Próbowałem zrobić do niego naprawdę wiele podejść i za każdym razem, skóra się łuszczyła. Zauważyłam jednak, że gdy ten martwy naskórek już "zejdzie" skóra jest naprawdę dobrze nawilżona i miękka. A po mniej więcej 15 minutach nie ma już śladu po kawałkach mojego zrolowanego naskórka, więc krem zaczęłam stosować na noc i wtedy też widziałam najlepsze efekty. Moja euforia nie trwała zbyt długo ponieważ krem przy dłuższym stosowaniu zaczął mnie podrażniać. Więc gdy tylko upłynęły 3 miesiące od otwarcia produktu (czyli cała żywotność tego kremu), w podskokach pobiegłam do kosza i go wyrzuciłam. Naprawdę nie lubię marnować kosmetyków, ale ten był naprawdę kompletną porażką.
Jego pojemność to 40 ml, zaś cena to 30 zł - dostępny jest w Rossmannie. 
Moja ocena: 1/5 
Bella