poniedziałek, 21 grudnia 2015

Essence Lash princess by Bella

Ostatnio było u mnie dużo pozytywnych recenzji, więc dla odmiany zapraszam na bubelka :)
Kupiłam go tylko i wyłącznie ze względu na jego przesłodkie opakowanie :) Szczoteczka ma bardzo charakterystyczny kształt kobry, więc teoretycznie maskara mogła się sprawdzić, jednak od samego początku była tak niesamowicie sucha, a użyłam jej zaledwie kilka razy. Próbowałam rozrzedzić ją duraline, jednak nie przyniosło to większych rezultatów, ona ma po prostu taką formułę. 
Przed
Po dwóch warstwach
Mnie się efekt średnio podoba, nie jest on wspaniały, ale też nie wygląda źle. Źle wygląda za to ten tusz odbity pod okiem i na górnej powiece mniej więcej po 1 godzinie od nałożenia. Kruszył się niewiarygodnie, sklejał rzęsy z upływem czasu od nałożenia i zmywał gorzej niż nie jeden wodoodporny tusz. Moje rzęsy zdecydowanie się pogorszyły odkąd zaczęłam używać tej maskary, tak więc ja mówię jej stanowczo NIE!
Cena i dostępność: ok. 12 zł w Naturze
Moja ocena 1,5/5 - sam efekt nie jest zły, ale to jedyny pozytyw tego produktu ;(

Znacie? Wy też jesteście takimi srokami jeśli chodzi o opakowania? 
Bella

wtorek, 15 grudnia 2015

mySecret face illuminator powder by Bella

Ostatnio pisałam Wam o Mary-lou jednak zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób jest ona poza zasięgiem cenowym, więc dziś powiem Wam o równie dobrym, tanim rozświetlaczu, który może nie wygląda jak Mary, ale efekt jest równie fajny! Zapraszam!

Rozświetlacz z my Secret jest ze mną już ładnych kilka miesięcy.Kupiłam go przy okazji jakiejś promocji w Naturze, nie czytając o nim absolutnie żadnej recenzji - czysty spontan :) 
Opakowanie na pozór skromne jednak bardzo solidne, bez żadnego lusterka co dla jednych jest minusem dla innych zaś zaletą,  mnie nie robi to większej różnicy. Kolor tego rozświetlacza nazywa się Princess dream - słodko prawda?  W opakowaniu mieście się 7,5 grama produktu. 
Kolorem absolutnie nie przypomina mi Mary, ona jest złota, zaś my Secret zaoferowało nam bardzo przyjemny beż, który będzie pasował absolutnie każdemu :) Patrząc na ten produkt widzę idealną taflę, co niesamowicie nie zdziwiło,a zarazem ucieszyło, bo nie spodziewałam się tego po rozświetlaczu za 15 zł. W swojej konsystencji jest dość suchy i lubi się nieco puszyć? Wiecie o co mi chodzi... :)

Jak zapewne widzicie, efekt blasku jest dużo mniej zauważalny niż w przypadku produktu od theBalm, jednak nie jest zły, jest po prostu inny :) Moim zdaniem świetnie sprawdza się na co dzień. Nie da się nim zrobić krzywdy, przez co sam proces aplikacji jest bardzo szybki! 
Cena i dostępność: Drogeria Natura, ok. 15 zł
Moja ocena 5/5 - świetny produkt za małe pieniądze. Bardzo przyjemnie mi się go używa i Wam również go serdecznie polecam!
Znacie? 
Bella

piątek, 11 grudnia 2015

Mary-lou Manizer by Bella

Absolutnie każdy kto w blogosferze jest troszkę dłużej słyszał o kultowym produkcie firmy theBalm jakim jest Mary-Lou Manizer, dziś i ja chciałabym dorzucić od siebie słów kilka :)
Produkt przychodzi do nas zapakowany w kartonowe pudełeczko, w którym mieści się prawdopodobnie metalowe, bardzo solidnie wykonane opakowanie z dość sporych rozmiarów lusterkiem :) W owym opakowaniu znajduje się 8,5 grama rozświetlacza, który wystarczy mi do końca życia :) 
Patrząc na niego widzę delikatnie złotawy, ładnie mieniący się, drobno zmielony puder z malutkimi drobinkami. Gdy po raz pierwszy go dotknęłam byłam wręcz oczarowana, zresztą nadal jestem, w swojej konsystencji jest jakby mokry? Jest niesamowicie dobrze zmielony, przez co mamy wrażenie jakbyśmy dotykali chmurki ! :)
Po nałożeniu go na szczyty kości policzkowych zobaczyłam nieziemską taflę i już wiedziałam, że to będzie miłość! Błyszczał się na wszystkie strony, jednak bez żadnych chamskich drobinek, idealna tafla! Jednak trzeba z nim uważać, bo można przesadzić! Najlepiej przed nałożeniem go na skórę delikatnie wytrzeć pędzelek o wierch dłoni w celu zmniejszenia ilość produktu na pędzlu do minimum. Można tym rozświetlaczem uzyskać efekt mokrej skóry, czego nie udało mi się wcześniej  zrobić żadnym drogeryjnym produktem, więc naprawdę jest różnica pomiędzy nim, a tymi z niższej półki, choć nie mówię, że tam nie ma perełek - o czym przekonacie się wkrótce na moim blogu :) 
A teraz jak prezentuje się na twarzy :D 
(bez lampy)
(z lampą)
Jak widzicie mieni się naprawdę ślicznie, kolorystycznie będzie pasował większości - ja jestem raczej różowo-neutralna, a mimo swojego żółtego pod tonu idealnie zgrywa się z resztą, więc nie jest on tylko dla osób z żółtym pigmentem :) 
Cena: przez internet dorwać go możemy za mniej więcej 65- 80 zł, w zależności od aktualnych promocji.

Moja ocena: 5/5 - absolutnie nie żałuję zakupy mimo dość wysokiej ceny, jest wręcz genialny, a przy tym bardzo wydajny :) 

Znacie? lubicie?
Bella

wtorek, 1 grudnia 2015

Kobo - Make up fixer spray by Bella

Dziś szybciutka recenzja Fixera od Kobo

Opakowanie to szara butla z atomizerem, mieści w sobie 150 ml produktu. "Psikadełko" się nie popsuło, czyli było dobre jakościowo. 
Skład:


Idea Fixerów jest taka, ze mają uczynić nasz makijaż trwalszym. Miałam okazję używać Fixera z Kryolanu, więc jakieś tam doświadczenie z tego rodzaju produktami mam. Ten bardzo ładnie rozpyla produkt na twarz, cząsteczki są ewidentnie namagnesowane jednoimiennie, bo ślicznie się rozpraszają nie pryskając punktowo, a tworząc przyjemną chmurkę. Pachnie chemicznie, ale tylko w trakcie aplikacji, później przestaje być wyczuwalny. Nie daje uczucia ściągnięcia na twarzy jakie daje ten z Kryolanu. Wydaje mi się, że ten będzie idealny do codziennego stosowania, by makijaż przetrwał cały dzień - nie zapycha, właśnie przy używaniu go dzień w dzień. Jest średnio wydajny, użyłam go może 8-9 razy a zostało mi go dosłownie na 2-3 użycia. Do zadań specjalnych się nie nadaje,  jeśli szukacie czegoś co by wam zapewniło trwałość na imprezie, weselu itp, to zdecydowanie polecam Wam zainwestować,w Fixer z Kryolanu - on tworzy na twarzy nie widzialną powłokę kamień - makijażu nie zniszczy nic - no chyba że wskoczycie do basenu, ale i tu powinien sobie całkiem, całkiem poradzić bo zapewnia wodoodporność! Przed aplikacją trzeba sprawdzić czy wysechł nam tusz, bo gdy zaaplikujemy spray zaraz po wy tuszowaniu rzęs, tusz nam się odbije na dolnej powiece. 
Jeśli więc szukacie czegoś na co dzień, co przedłuży trwałość makijażu, który nie będzie wystawiany na nie wiadomo jak ekstremalne warunki, to mogę Wam go śmiało polecić! W te największe upały, trzymał mój subtelny i całkiem skromny makijaż w rydzach, ale ciężko to ocenić, bo za wiele na sobie, wtedy nie miałam i nie wiem jakby to było z pełnym, mocnym makijażem. 
Jego cena to 25,99 zł, ale często jest w promocji za 19,99 zł
Moja ocena 3/5 - na co dzień idealny, do zadań specjalnych odpada. 

Używacie fixerów? Znacie ten ?
Bella 

piątek, 27 listopada 2015

Jesienny manicure by Bella

witam Was bardzo serdecznie, niedawno pojawił się post z recenzją lakieru do paznokci, dziś przychodzę do was z propozycją jesiennego manicure :) 
Do owego mani użyłam kolejno:
* Odzywki Eveline 9w1 
* dwóch warstw lakieru z Golden Rose z serii Rich Color w kolorze 102 ( na 8 z 10 paznokci)
* Na palce serdeczne dwóch warstw lakieru Galaxy w kolorze nr 20 również z Golden Rose
* Top Coat'u mega shine  z Golden Rose 
Jak widzicie typowo "Goldenowy "mani
A co mi z tego wyszło ?

Mnie osobiście się bardzo podoba, mówiąc nieskromnie. właśnie takie kolory preferuje jesienią. Lubuję się w chłodnych kolorach.  Ja jak wiecie lakiery Golden Rose bardzo lubię, w swojej kolekcji mam ich naprawdę dużo. A teraz co do trwałości to UWAGA 7 dni - idealnych paznokci. Idealnych, aż szkoda było mi ich zmywać , gdyby nie ten odrost to bym je jeszcze zostawiła. Ja jestem pod ogromnym wrażaniem ich jakości w porównaniu do ceny. Są rewelacyjne i serdecznie je Wam polecam szczególnie właśnie ten piękny trupio szary kolorek numer 102! 
Moja ocena lakierów ( całokształt, trwałość itp.) 5/5 - takie połączenie spisało się idealnie ! 
Znacie? Lubicie? 
Bella

wtorek, 17 listopada 2015

Jesienne zakupy by Bella

Hej:)
Dziś chcę wam pokazać co do tej pory udało mi się zrealizować z mojej listy życzeń o której pisałam Wam tu.

Zacznę może od zamówień na stronie mintishop.pl :)
Nie mogłam się zdecydować którą z tych dwóch rozsławionych gąbeczek do makijażu mam kupić, więc zamówiłam obydwie.... przynajmniej będę miała porównanie :)
Zamówiłam również Paletkę Smoky - jest przecudowna, kolory są nieziemskie! 
No i oczywiście zachwalany wszędzie gdzie tylko słońce dochodzi rozświetlacz firmy The Balm - Mary Lou Manizer :) 
W tym zamówieniu znalazła się też czarna farbka do brwi z MR :) 

Tak mi się część produktów spodobała, że złożyłam drugie zamówienie wciągu jednego tygodnia :) 


W drugiej paczce znalazła się paletka o nazwie Naturally Yours firmy Zoeva, bronzer o nazwie Bahama mama oraz ogromny puchacz jakim jest pędzel do pudru nr 180 w rozmiarze 24 firmy Maestro ! Na drugim zdjęciu widać jaki jest duży w porównaniu do innych. 

Jeśli chodzi o zamówienia internetowe to zamówiłam jeszcze kolejny organizer na kosmetyki... jestem perfekcjonistką, która lubi zmiany więc muszę mieć ich dużo, by zawsze mogło być poukładane, a jednocześnie żebym mogła zmieniać wystój mojego biurka :) 
Tym razem padło na coś takiego:) Wygląda to przeuroczo, a jest bardzo pojemne ! 
Mama wracając ze Szkocji w samolocie kupiła mi podróżną wersję Meteorytów, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa !
W moje posiadanie weszły również dwa flakoniki perfum firmy Lou Pre
W moje łapki wpały też: tusz do rzęs Lash sensational - który od razu stał się moim ulubieńcem!, produkty Isana z mojej ulubionej serii: szampon i olejek, oraz Acne-derm ( nie, nie uczulił mnie na szczęście! ) maść Alantandermoline - złuszczanie okazało się silniejsze niż przypuszczałam i na niektóre miejsca, np. nos musiałam nakładać maść, bo skóra schodziła płatami! 
No i ostatnie moje zakupy pielęgnacyjne. 
Maska do włosów Isana - seria oil care - jeden z niewielu moich Must Have
krem na noc z Alterry do cery suchej
Peeling cukrowy z Perfecty o zapachu lodów Melba i masło do ciała z Bielendy - soczysta malina
Matujący tonik z Nivea - używam bardzo natłuszczających kremów na dzień, więc potrzebuję zmatowienia (na noc używam kwasu) 
Żel do mycia twarzy z Eveline, również matujący
Jakiś żel do mycia twarzy z Kauflandu, który o dziwo całkiem fajnie się spisuje rano :) 
Alantandermoline krem półtłusty - nie było lekkiego :(
I rybki z Rossmanna - ente opakowanie :) Uwielbiam je ! 
W Biedronce kupiłam bardzo fajne organizery, które jak ulał pasują do mojej szafy - poukładałam w nie czapki, szaliki i rękawiczki! 

Czy wy też tak macie, że przy okazji zakupów w Rossmannie zawsze wpadnie wam do koszyka coś do jedzenia ?Z racji tego, że od dwóch miesięcy jestem na diecie 1000 kcal, mi wpadły wafle ryżowe i suszona żurawina :) Muszę się Wam pochwalić, że zrzuciłam od wakacji 10 kilo :)! a w przeciągu mniej więcej półtora roku, ok. 20, zaznaczyć trzeba, ze nie ćwiczyłam i wszystko osiągnęłam dietą :) 

Macie coś z moich łupów ? A może kiedyś miałyście, bądź zastanawiacie się nad zakupem czegoś z tej listy ? 
Bella

poniedziałek, 9 listopada 2015

Chińskie puchacze by Bella

Cześć, witam was po dość długiej przewie, powoli przestawiam się z powrotem w tryb ucznia, więc małymi kroczkami wygospodarowuje coraz więcej czasu na bloga :)
 Dzisiaj zapraszam was na recenzję tzw. chińskich puchaczy, zapraszam !


Cały zestaw prezentuje się tak. Składa się on z 10 pędzli. 5 do twarzy oraz 5 do oczu. Małe są odwzorowaniem tych dużych, co zapewne sami zauważycie na kolejnych zdjęciach. 


W zestawie mamy dość szeroki przekrój pędzli, znajdą się pędzle do podkładu, pudru, różu a nawet i bronzera. Poniżej pokażę, Wam moje ulubione z tego zestawu.

 Jeśli chodzi o te do oczu to zabrakło tu najzwyklejszego płaskiego pędzelka do wklepywania cieni. Jest jeden szpiczasty, którym ja lubię zaznaczać dolną powiekę i jest to jedyny pędzel z tych do oczu, którego używam praktycznie codziennie.  Reszta świetnie się sprawdza w roli pędzla do korektora, bo do rozcierania się one zbytnio nie nadają. 

Za cały zestaw zapłaciłam 60 zł, łącznie z przesyłką, zamawiałam z Allegro. 
Podsumowując cały zestaw: Na pewno jest wart swojej ceny. Dostałam o wiele więcej niż się spodziewałam. Pędzle są bardzo zbite, dość równo obcięte - jednak daleko im do Maestro czy Zoeva. Skuwki póki co się trzymają, ale domyślam się, że niedługo zaczną się rozklejać. Trzonki są matowe, drewniane, albo pseudo drewniane, dość grube, dobrze leżą w dłoni.  Są bardzo miękkie w dotyku, łanie się piorą i całkiem przyzwoicie schną. Nie powiem Wam, że są to najlepsze pędzle jakie miałam, bo niebyła by to prawda, jednak są one bardzo przyzwoite- zwłaszcza te do twarzy, a jeśli weźmiemy pod uwagę ich ilość i jakość i porównamy je do ich ceny, to uważam, że jest to naprawdę dobry zakup.  

Moja ocena: 5/5 - jak za zestaw 10 pędzli za 60 zł, nie mogę chcieć niczego więcej! 

Znacie je? 
Bella

sobota, 31 października 2015

Przyjemny duecik #2 by Bella

Dziś chciałabym Wam przybliżyć nieco ostatnio mój ulubiony duet, który gości na moich ustach prawie każdego dnia! Zapraszam !
Mowa tu mianowicie o konturówce od Essence w kolorze 12 Wish me a rose oraz o błyszczyku również tej samej firmy XXXL longlasting w kolorze Very Berry. 
Razem ta dwójka prezentuje się tak:
Obydwa produkty uwielbiam stosowane solo, jednak gdy połączyłam je w jedno powstał mój ideał! Delikatne różowe usta - błyszczące!, a do tego bardzo trwałe! 
Ja nie potrzebuję  niczego więcej! 
Konturówka nadaje piękny równomierny różowy kolor, błyszczyk zaś wszystko ujednolica i nadaje pięknego blasku, nico zmieniając kolor na jaśniejszy, co mi bardzo odpowiada. Usta wyglądają bardzo dziewczęco i subtelnie. O ile nic nie jadłam i nie piłam to produkty trwają i trwają na ustach w nieskończoność. Gdy te dwa czynniki jednak dodamy powstanie trwałość przeciętnej pomadki z Rimmel, co według mnie przy błyszczyku daje naprawdę wynik godny podziwu :) 
Obydwa produkty są aż śmiesznie tanie - konturówka ok. 4 zł, zaś błyszczyk ok. 10 zł. Za 14 zł mamy naprawdę piękny i trwały makijaż ust. 
Jak widać na zdjęciu suche skórki nie są  w żadnym wypadku uwydatnione, zmarszczki na ustach również nie są w jakiś nieestetyczny sposób podkreślone. Dzięki konturówce nic się nie wylewa poza kontur ust, wszystko jest na swoim miejscu :) 
Ja bardzo polubiłam się z tymi dwoma produktami i serdecznie Was zachęcam do wypróbowania ich bo nie są drogie, a na pewno są warte wypróbowania !

Znacie? 
Bella

niedziela, 25 października 2015

Astor Fashion Studio by Bella

Jak mogliście zauważyć ostatnimi czasy przekonałam się do różowego koloru, więc powiększyłam moją już i tak liczną kolekcję lakierów właśnie w tym kolorze o kolejny egzemplarz ! 
Zapraszam na recenzję lakieru Astor :
Astor Fashion Studio w kolorze 247 Baby Doll Pink - To kolor, który zdecydowanie był bardzo modny tej wiosny. Typowy pastelowy, delikatny róż . 
Na paznokciach prezentuje się tak:

Buteleczka mieści w sobie jedynie 6 ml co moim zdaniem jest ogromnym plusem, lakier był dzięki temu tańszy a ja mam szansę go zużyć :) Pędzelek bardzo standardowy, nie przypadł mi do gustu. Prawdopodobnie jest źle wyprofilowany, bo oprócz tego że jest bardzo mały to naprawdę ciężko się nim operuje, co zresztą widać na zdjęciach. Sam lakier ma bardzo fajną konsystencję, nie za bardzo lejącą się ale też nie za gęstą. Nie smuży się, pachnie tak jak każdy inny lakier. Na paznokciach nie utrzymał się specjalnie długo - niestety. Paznokcie wyglądały ok. przez 3 dni, później lakier zaczął odpryskiwać :/ U mnie wytrzymują tak praktycznie wszystkie lakiery, rzadko który trzyma się dłużej, więc nie uważam tego za szczególny minus- zachował się po prostu normalnie :) Sam kolor jest przepiękny i na pewno jeszcze nie raz zagości na moich paznokciach. Ze zmywaniem również nie miałam absolutnie żadnego problem. 
Na internecie dostać go możemy za ok. 8 zł

Moja ocena: 3.5/5 -  Bardzo przyzwoity lakier, o pięknym kolorze i fatalnym pędzelku. O ile kolor Wam się podoba, to polecam spróbować , bo cena tylko zachęca, a może u Was sprawdzi się jeszcze lepiej :) 

Znacie lakiery z tej serii? Lubicie takie kolory? 
Bella

czwartek, 22 października 2015

Projekt Denko #1 by Bella

Zapraszam Was na Projekt Denko, czyli zużycia ubiegłego lata :)

Z toników udało mi się wykończyć:
Wodę Micelarna z Vichy 3w1 - naprawdę porządny płyn micelarny, świetnie zmywał makijaż i nie podrażnił oczu. Jednak nie kupię ponownie, gdyż znam tańsze zamienniki. 

Tonik z Ziai z serii Liście Manuka - tonik,który ma zwężać nasze pory. Ja nic takiego nie zauważyłam, o czym z resztą pisałam tu. Całkiem fajnie się sprawdził jako zwykły tonik. Wrócę do niego pod warunkiem, że znów wrócę do całej serii. 
Ziaja tonik aloesowy - kocham go i na pewno kupię  ponownie. Jest niezastąpiony przy walce z trądzikiem. Świetnie nawilża i koi moją skórę, uwielbiam go do przemywania mojej skóry pomiędzy myciem żelem, a nałożeniem kremu.
Garnier Płyn Micelarny 3 w 1 - hicior lata . Napisałam jego recenzję więc nie będę się powtarzać. Na pewno nie jest to moja ostatnia buteleczka. 

Zużyłam całą moją pielęgnację z Sylveco, ale żeby Wam to pokazać zostawiłam tylko te dwie rzeczy - szkoda miejsca w pudełku na denko :) Recenzje poszczególnych produktów znajdziecie tu: żel rumiankowy , lekki krem pod oczy , krem nagietkowy , arnikowe mleczko oczyszczające. Czy kupię coś ponownie? Tak - kremy bardzo przypadły mi do gustu i z całą pewnością sięgnę po nie jeszcze. 
jeśli chodzi o taki miszmasz z pielęgnacji twarzy to zużyłam:
Ziaja naturalny krem oliwkowy - recenzja tu- absolutnie się z nim nie polubiłam, więc go nie polecam :/ Jest niesamowicie tłusty i dość mocno mnie zapychał. Zużyłam go do zabezpieczania skóry przy farbowaniu włosów. 
Serum do twarzy z Tołpy Odprężające - również się z nim nie polubiłam. Teoretycznie nic złego mi ze skórą nie zrobił, jednak nie zauważyłam też żadnego pozytywnego działania, więc nie kupię ponownie.
 pomadka z peelingiem Sylveco -również się nie polubiliśmy... Napisałam o nim całą recenzję i do niej Was odsyłam. 
Jeśli chodzi zaś o pielęgnację ciała to udało mi się zużyć:  
Antyperspirant  z YVES ROCHER o zapachu trawy cytrynowej - muszę przyznać, że nie był najgorszy. W te upalne dni jakie mieliśmy ubiegłego lata naprawdę dawał radę, więc na pewno kupie jeszcze inne warianty zapachowe. Jedyne co mi nie odpowiadało to dziwny, mocno wyczuwalny osad jaki zostawiał na skórze. 

Isana - krem  do ciała  - objawienie tego lata. Jest idealny, szybko się wchłania, ładnie pachnie, jest tani i świetnie nawilża. Recenzja tutaj
Peeling solny z Hean - bardzo się z nim polubiłam mimo, tego że był dość mocnym zdzierakiem za jakimi ja nie przepadam. Zostawiał mocno wyczuwalną warstwę nawilżenia, jednak nie tłustą czy nie miłą, po prostu świetnie nawilżał skóre,  fenomenalnie także ją oczyszczał :) Na pewno kupię ponownie. 
Zużyłam odżywkę z Diplony, którą można było dostać w Biedronce ( o ile jeszcze nie można) - nic specjalnego używałam ją przed nałożeniem szamponu by nie plątały mi się włosy. I w takim wypadku działała bardzo dobrze, skład mi się zbytnio nie podobał więc nie próbowałam jej nakładać po umyciu włosów.
Zużyłam próbkę szamponu Beaver, który otrzymałam w ByGlossy. Świetnie się pienił, jednak bardzo plątał mi włosy, więc nie zakupię pełnowymiarowego opakowania. 

Kolejnym zdenkowanym  przeze mnie produktem jest wcierka do włosów Jantar, którą ja kocham. Przyśpiesza wzrost włosów, wzmacnia je oraz pobudza nowe włosy wzrostu (baby hair). Musze jednak zaznaczyć, że przy tak wrażliwym skalpie jaki mam ja trzeba na nią uważać, bo lubi przesuszać przy dłuższym używaniu.


To już wszystkie produkty jakie udało mi się zużyć w ostatnim czasie. Dajcie znać czy coś znacie? 
Bella

niedziela, 18 października 2015

Lista Życzeń Październik/Listopad by Bella

Zapraszam Was dziś na kolejną odsłonę mojej Listy Życzeń !

1. Gąbeczka do makijażu. Miałam już kiedyś jedną, jednak nie zrobiła efektu "wow", więc chce przetestować jakiś bestseller 
2. Bezapelacyjnie  muszę przetestować firmę The Balm, Karolina, której bloga znajdziecie tu, ostatnimi czasy rozpływa się niesamowicie nad ich kosmetykami, więc i ja muszę coś mieć :)  Najbardziej ciekawi mnie bronzer oraz rozświetlacz !
3. Kolejną marką na jaką mam "ochotę" jest Zoeva. Sprecyzuję bardziej, obiektem moich zainteresowań są paletki tej firmy. Zakupię pewnie jakiś bestseller, by nie strzelać w ciemno.
4. Kolejny raz bezapelacyjnie postanowiłam, że tej jesieni przeprowadzę na swojej twarzy jakąś kurację z kwasami!  Nawet zdecydowałam już jaki będzie to kwas: azelainowy. Ostatnio zmagam się z trądzikiem, a z tego co się dowiedziałam ten kwas powinien pomóc :)
Zastanawiam się jedynie na który produkt z tej dwójki się zdecydować, może Wy mi doradzicie ?
5. W najbliższym czasie planuję powiększyć kolekcję swoich perfum jednak nie mam na razie bladego pojęcia na co się zdecyduje :) 

6. Nie zdziwię chyba nikogo, jak powiem że znowu chcę pędzel ? No więc tym razem urzekła mnie firma Maestro i ich pędzle do pudru. Jeszcze nie wiem na który się zdecyduję.
7. Pragnę również poszerzyć mój jakże liczny zbiór kosmetyków do pielęgnacji włosów o całą serię Isany Oil Care 
Miałam już odzywkę i maskę, więc jestem pewno że i reszta okaże się strzałem w 10 !
Prawdopodobnie zdecyduję się również na zakup serii color shine.


To już moje wszystkie plany zakupowe na najbliższe tygodnie. Jestem ciekawe co znalazło się na waszych listach życzeń ? 

Bella