piątek, 15 sierpnia 2014

Wakacyjna Kosmetyczka by Bella

Hej :)

Od tygodnia jestem na wakacjach nad morzem, więc przyszedł wreszcie czas na wpis z kosmetykami jakie mi obecnie towarzyszą :)

Zacznę od kosmetyków do włosów, które zabrałam ze sobą z domu.

* Alterra - szampon z biotyną i kofeiną. Zabrałam ze sobą właśnie go ponieważ nie ma sylikonów, parabenów itp. a ja ostatnio mam/miałam dość duże problemy skórno-grzybiczo-larwowe, że tak to określę. Idąc do szpitala miałam chore nerki, a wyszłam z glistą ludzką i łupieżem pstrym. Na szczęście lekarz dermatolog do którego się udałam, sam zapytał czy nie byłam ostatnio w szpitalu i tak ustalił skąd u mnie łupież pstry, który jest grzybem- niestety. W porę zauważyłam plamy oraz nieprzyjemny świąd na głowie i poszłam do lekarza dość szybko - po niecałym miesiącu po możliwym zarażeniu i naprawdę bardzo szybko udało mi się tego cholerstwa pozbyć. W osobnym poście napiszę co zalecił mi mój dermatolog i co ważniejsze, co  mi pomogło :)

*Yves Rocher - odbudowująca maska do włosów - spisuje się dość przeciętnie, ale daje jej jeszcze szanse.
*Joanna - jedwab do włosów. - skończył mi się ten z Green Pharmacy, a na jego miejsce pojawił się ten. Jak na sylikonowe serum do włosów radzi sobie bardzo dobrze. Mam w planach zakup tego z Marion, ale jeszcze się waham.
* Schwarzkopf - Gliss Kur - mgiełka do włosów z kompleksem sylikonowym. Nie mam niczego do ochrony przeciwsłonecznej włosów, więc uznałam, że lepsze to niż nic.

Nie brałam z domu odżywki, gdyż ostatnio mam ich strasznie mało - mam za to 10 szamponów... nie pytajcie, nie wiem dlaczego - więc musiałam kupić już na miejscu. Zdecydowałam się na:

* Nivea - long repair oraz diamond volume - jedna zanana mi bardzo dobrze druga zaś gości u mnie pierwszy raz. - Szczerze powiedziawszy na moje włosy działają bardzo podobnie ... zresztą jak wszystkie z tej serii Nivea. Bardzo je lubię, są tanie, dość wydajane, mają fajną konsystencje oraz fajnie wygładzają włosy.
*Johnson's baby - delikatny szampon dla dzieci. - po zakończeniu kuracji od grzybiczającej uznałam, że moja skóra potrzebuje teraz nieco odpocząć. A mając na uwadze, że raz w tygodniu muszę używać bardzo wysuszającego włosy środka, taka delikatna pielęgnacja im pomoże :)
*Babydream - nie brałam z domu żadnego oleju bo uznałam, że nie będzie potrzebny. Przez cały tydzień miało lać, więc włosy miały się nie zniszczyć w słonej wodzie. Jednak cały tydzień była świetna pogoda, a w morzu byłam baaaardzo dużo jak na ratownika przystało, więc w Rossmannie zaopatrzyłam się w miniaturkę olejku dla dzieci. To miniaturowe opakowanie jest naprawdę prze urocze. Uznałam również, że nie ma potrzeby kupowania pełnej wersji produktu, gdyż może mi się nie spodobać. Teraz nieco żałuję, że jej nie wzięłam, bo włosy po jej użyciu były naprawdę miękkie i lśniące. Jeszcze ją kupię.


Do pielęgnacji ciała zabrałam dwie rzeczy:
* Yves Rocher - żel pod prysznic Hamanelis - do skóry wrażliwej - naprawdę bardzo delikatny żel, bardzo przypadł mi do gustu, jednak brakuje mi w nim tego orzeźwiającego zapachu, którego ja szukam w żelach pod prysznic. Ten jest praktycznie bezzapachowy.
* Herbalife - żel aloesowy - mój must have. Genialny na pryszcze, zaczerwienienia, podrażnienia i POPARZENIA SŁONECZNE. Oczywiście już pierwszego dnia tak się spiekłam, że przez następne 3 dni nie mogłam chodzić i ten żel był wybawieniem... dopóki się nie skończył. Niestety jego dni były policzone i zostałam bez niczego. Więc udałam się do sklepu spożywczego z nadzieją, że coś tam znajdę. I był jeden jedyny balsam do ciała. Byłam w takiej desperacji, że wzięłabym wszystko, więc wzięłam co było.
* AA - odżywczy balsam do ciała wrażliwego. - Do skóry wrażliwej absolutnie się nie nadaje. Jest bardzo ciężki i moim zdaniem na lato za ciężki. I mimo prze cudownego zapachu nie przypadł mi do gustu.
* Nivea - balsam pod prysznic - kakao i mleko chyba kozie, ale nie mam pewności bo nie doczytałam. Ja ich nie lubię, stosuje je moja mama i ona się nimi zachwyca. Użyłam kilka razy i nie jest zły, aczkolwiek ja nie czułam żadnego nawilżenia.

Nie pisze wam o kosmetykach do twarzy bo zabrałam wszystkie jakich używam w domu czyli delikatny żel-krem i żel micelarny z bebeauty oraz płyn micelarny z Lirene.

To już wszystko co ze sobą zabrałam. W ciągu najbliższych dni pojawi się kilka wpisów m.in. - Back to school, poranna rutyna, wieczorna rutyna, pielęgnacja włosów aktualizacja oraz łupież pstry. :)
Pozdrawiam,
Bella

1 komentarz:

  1. Do zwalczenia łupieżu pstrego skuteczną bronią okaże się Pityver. Zawierający selen szampon oraz płyn z cynkiem bardzo dobrze spiszą się przy próbach poprawy kondycji naszej skóry i wyleczenia grzybiczej choroby.

    OdpowiedzUsuń