środa, 9 lipca 2014

Projekt Denko - #1

Hej ;)

Dziś mam dla Was ogromny projekt denko.
Dlaczego ogromny ? Ponieważ jest pierwszy od początku tego roku czyli od ponad pół roku zbierałam te puste opakowania ;)

♡ Włosy ♡
Maska do włosów w kremie Kallos Silk z wyciagiem oleju oliwkowego i białka jedwabiu do suchych i martwych włosów - była to pierwsza maska jakiej używałam i dość droga. Nie pamiętam ile za nią dałam ale pamiętam,  że wtedy byłam bardzo zaaferowana jej ceną.  Poleciła mi ją moja fryzjerka i u niej też ją kupiłam.  Była dość dobra, ale nie aż tak jak bym chciała.  Ładnie wygładzała moje włosy, ale słabo je nawilżała.

Alterra nawilżająca maska do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem - moja ukochana maska do włosów mam już 3 opakowanie i na pewno nie ostatnie.  Włosy są po niej błyszczące, nawilżone,  wygładzone - no po prostu idealne

Bania Agafi maska do włosów- super silna - wzmocnienie stymulacja wzrostu + szampon z tej serii - fajna maska bo wygładzała mi włoski,  ale absolutnie nie wpłynęła na ich szybszy wzrost. Szampon bardzo ładnie się pienił i nie wysuszał mi włosów.

Bania Agafii - ekspres maska do włosów - regeneracja - elastyczność i blask + szampon z tej samej serii- dużo fajniejsza niż ta wyżej wymieniona. Naprawdę bardzo fajnie mi nawilżała i regenerowała mi włosy.  Szampon był bardzo fajny a działanie wręcz identyczne jak wyżej wymienionego.

Salon - profesjonalny szampon z naturalną keratyną z ekstraktem z czereśni do włosów farbowanych i zniszczonych.  Regeneruje i odżywia włosy,  przywraca połysk i zdrowy wygląd.  - kiedyś był to mój ulubiony szampon,  nadal bardzo go lubię,  ale obecnie mam dużo fajniejsze szampony.  Włosy nie są po nim wysuszone,  mają bardzo dużo objętości i są bardzo miękkie.

Yves Rocher szampon do włosów I love my planet - jest to mój ulubiony szampon i z pewnością zakupie kolejne opakowanie.  Włosy są po nim bardzo odżywianie, nawilżone, pełne objętości takie zdrowe.
Alterra szampon z kofeiną - bez sls- ów moje włosy lubią takie szampony jednak nie mogę używać tylko takich.  Minimum raz w tygodniu muszę użyć takiego z silikonami. W innym wypadku włosy są bardzo szorstkie, muszę je zabezpieczać silikonami ponieważ są wysoko porowate.

Nivea - odżywka long repair  oraz diamond gloss - obydwie sprawdziły się u mnie znakomicie,  ładnie wygładzają i nawilżają moje włosy,  po ich użyciu nie są tak niesforne jak zawsze. Niestety są średnio wydajne,  ale ich cena to rekompensuje.

Schwarzkopf GLISS KUR - ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów długich z rozdwajającymi się końcami. - miałam również tą z płynną keratyną i jeszcze jakąś ( nie pamiętam jaką) wszystkie sprawdzają się rewelacyjnie używam ich po każdym myciu aby trochę je zabezpieczyć oraz w ciągu dnia, aby je nieco odświeżyć.

Loton - eliksir ziołowy - kuracja przeciw wypadaniu włosów - wcierka której nie polecam, bardzo wysuszała mi skalp,  włosy bardzo szybko się przetłuszczały. Włosy jak wypadały tak wypadają.
Biosilk - jedwab- długo go używałam jednak gdy, przestałam go używać zauważyłam jak bardzo wysuszał on mi końce.  Nigdy więcej.

♡ ciało ♡ 
Faramona masło do ciała liczi i rambutan - na początku byłam z niego bardzo zadowolona, jednak jego intensywny zapach zaczął mnie drażnić i jego wydajność jest wręcz za duża, bo męczyłam się by je zużyć.  Słabo nawilżało moją suchą skórę.

Żele pod prysznic z Yves Rocher - zużyłam dwa - malina&kakao ( limitowana edycja zimowa ) oraz próbka z Beglossy kwiaty wiśni. Oba bardzo ładnie pachną,  mają przyjemną konsystencję i ładne się pieniły. Na pewno jeszcze kiedyś się na nie skusze.

Intimea - łagodzący żel do higieny intymnej - miałam już wszystkie wersje z intime'y i ten zdecydowanie najbardziej mi przypasował.

BIo-oil - na jego temat pisałam osobny post na starym blogu,  bardzo go sobie cenię po mimo parafiny w składzie.  Pomógł mi uporać się z rozstępami.

Rexsona -crystal women -zużyłam ten antyperspirant w rulonie, ale nie polecam.  Nie podrażniał mi skóry, ale nie działał tak jakbym się mogła spodziewać.  Zostawiał ślady na czarnych ubraniach.

♡ twarz ♡
Ziaja - ulga - płyn micelarny do skóry wrażliwej - miałam ich kilka opakowań jednak po zużyciu drugiego opakowania zaczął bardzo podrażniać moje oczy. Bardzo mnie szczypały i  było to nie do zniesienia.  Więc pożegnałam się z nim.

L'oreal - ideal soft - oczyszczający płyn micelarny - był to godny zastępca tego z ziaji i bardzo przyjemnie mi się go używało jednak,  na obecną chwilę nie planuje ponownego zakupu. Skóra nie była ściągnięta, dobrze radził sobie z demakijażem, nieco gorzej z wodoodpornym, ale tragedii nie było.

Ziaja -tonik Bio aloesowy - mój ukochany tonik. Codziennie wieczorem i rano po umyciu twarzy żelem i szczoteczką do mycia twarzy,  przemywam buzię tym tonikiem.  Wtedy mam pewność że jest ona naprawdę czysta i przy okazji z tonizowana.

Bebeauty - micelarny żel do mycia twarzy - bardzo fajny do wieczornej pielęgnacji twarzy. Ładnie usuwa resztki makijażu których nie zmył płyn micelarny.  Skóra nie jest po nim ściągnięta. No  i cena też jest genialna.

Bebeauty - delikatny żel - krem łagodzący do mycia twarzy- stosuje go rano, ładnie odświeża moją skórę i zmywa produkty,  które nałożyłam na nią na noc.

Rival de loop -kapsułki pielęgnacyjne z witaminami A, E i F - całkiem fajne,  nawilżały tak jak powinny,  ale nie kupie ich ponownie.

Lierac -hydra-chrono+ - zakochałam się w tym kremie miałam niestety miniaturkę,  ale na pewno kupię pełno wymiarowy produkt gdy wykończę moje obecne kremy.

♡ kolorówka ♡
Manhattan- natural mat make-up z spf 1 5 w odcieniu 70 vanilla- mocno kryjący podkład, ale co do tego matu, mam poważne zastrzeżenia.  Nieziemsko się świeciłam, aczkolwiek w lato szczególnie mi go nie przeszkadzało,  a właśnie wtedy najwięcej go używałam.

Revlon -colorStay - nie podbił mojego serca. Średnio utrwalał podkład,  słabo matował. Ogólnie nie polecam.

Pomadka color trend w kolorze birchwood- zakochałam się w niej.  Wzięłam ją na wykończenie od mojej mamy i bardzo żałuję,  że dopiero teraz odkryłam ten kolor jak dla mnie jest niesamowity.

Rimmel - sexy curves w kolorze czarnym 001 - bardzo delikatnie podkreśla każdą rzęskę i jest jedną z fajniejszych z tego typu maskar.

Wibo- grovihg lashes - pisałam na oko ponieważ napisy się bardzo starły. Taka sobie masakra dopiero, gdy trochę przeschła była trochę lepsza i lepiej się jej używało.  Raczej do niej nie wrócę.

To już wszystko..... boli mnie ręka od pisania xD
Mam nadzieje,  że miło się czytało,
Pozdrawiam,
Bella

Ps. Przepraszam że takie zdjęcie i w dodatku z połową produktów,  ale część wyrzuciłam gdy tylko o nich napisałam bo nie mieściły mi się na biurku,  a nie pomyślałam o zdjęciu :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz