poniedziałek, 24 marca 2014

Bella kontra pryszcze.

Cześć :*
Dziś dość nie przyjemny temat,  ale za to jak dobrze wszystkim znany... pryszcze. Ja wielkiego trądziku nie mam, więc mój post nie przyda się osobą z ogromną liczbą wyprysków. Pomoże on tylko osobą, którym raz na jakiś czas coś tam wyskoczy. 

Osobiście niedawno odkryłam te dwie metody i muszę przyznać są one skuteczniejsze i tańsze niż produkty typowo przeznaczone do stosowania na wypryski.

Jak ja radzę sobie z nieprzyjacielami, gdy nie one jeszcze w " fazie wciśnięcia "?
Pamiętamy oczywiście,  że nie powinno się wciskać żadnych pryszczy, gdyż roznosimy w ten sposób bakterie,  jeśli już to delikatnie przez chusteczkę.

* maść ichtiolowa tzw. Czarna maść.  Jest ona bardzo gęsta, ma bardzo ciemny kolor i ma nieprzyjemny zapach... same negatywy więc dlaczego ją stosuje?  Bo działa, a jedno opakowanie starczy mi do końca życia. Patyczkiem do uszu, nabieram odrobinę maści i nakładam na wyprysk. Zazwyczaj robię to na noc, więc rano wstaje i myje normalnie twarz.

* pasta do zębów zawierająca Triclosan. - robię dokładnie to samo co w przypadku maści. Ta metoda ma jak dla mnie duży minus mianowicie strasznie klei się do włosów,  więc trzeba spać w warkoczu.

* miód - sprawdza się u moich znajomych,  niestety u mnie nue, więc nie opiszę jak działa.  Jedyne co mogę powiedzieć to, to że nakłada się go tak samo jak wyżej wymienione.

Którą metodę wole, dlaczego i jakie efekty.

Wole maść ichtiolową, ponieważ w przypadku pasty moja skóra w okolicy wyprysku jest dość mocno zaczerwieniona po jej użyciu.  Pryszcze co prawda przy jednym jak i drugim sposobie znikają jednak wolę maść. 
Jeśli jeszcze nie próbowaliście tych metod koniecznie musicie je przetestować.

Pozdrawiam,
Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz