czwartek, 26 grudnia 2013

Maskary...

Ho ho !
Mam nadzieje, że święta mijają wam w przytulnej, rodzinnej atmosferze :*

Ale dziś  troszkę o tuszach do rzęs ;)
Ogólnie zaczęłam ich używać jakieś dwa lata temu  i dziś chce Wam przedstawić kilka tuszy, których używałam bardzo często i moim zdaniem sprawdziły się bardzo dobrze.
* Rimmel -sexy curves w kolorze 001 black.  - jest to pierwszy tusz z jakim miałam do czynienia i muszę przyznać, że jest to kultowy produkt w mojej kosmetyczce,  jest rewelacyjny.  Bardzo ładnie wydłuża i przyciemnia rzęsy nie sklejając ich przy tym. Ma gumowe włoski j bardzo mocno wyprofilowaną szczoteczkę.
* Maxfactor - 2000 calorie- mój drugi tusz, dużo gorszy od tego wyżej wymienionego,  nie wiem czy jest to spowodowane tym, że sexy curves jest tak dobry i po prostu ciężko znaleźć coś co mu dorównuje. Czy może tym, że jest po prostu słaby. Ma tradycyjną szczoteczkę,  za dużo produktu nakłada się na raz, ma słabą konsystencję i ogólnie jest nie fajny.
*wibo- broling lasnes stimulator, 001 black. Bardzo dobry tusz, ma bardzo fajną szczoteczkę, rozdziela rzęsy jednak pozostają grudki na nich. Zauważyłam, że z czasem nie da się do kręcić tuszu.
* Rimmel 3 kroki 001 black-tradycyjna szczoteczka, słabo rozdziela, jednak bardzo mocno pogrubia rzęsy.  W sumie nic więcej o nim nie jestem w stanie powiedzieć. 
* miss sporty- pump up- reszta nazwy się zmazała i nie jestem w stanie się do czytać niczego.  Kolor to 001 extra black.  Chwilowo mój ulubiony tusz,  ma bardzo dużą szczoteczkę, co mi się bardzo podoba,  podwija rzęsy, przyciemnia, rozdziela,  wydłuża,  pogrubia,  jednym słowem Kocham go. 
* Rimmel maskara volumeflash scandaleyes- bardzo duża, poręczna szczoteczka, działa bardzo podobnie do tego wyżej wymienionego,  jednak nieco gorzej od tego z miss sporty. Bardzo dużym plusem jest to, że nakłada się odpowiednia ilość produktu.
To już wszystko na dziś :)
Życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Mam jednak nadzieję, że do Nowego Roku jeszcze jakaś notka się pojawi. 
Pozdrawiam, 
Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz